W środę tydzień temu mikołaj na zasadzie babci nie miał cierpliwości czekać do piątki
i już w środę Szkoduny dostały od mikołaja z rąk babci ceramiczne bombki.
Gdzieś o tym pisałam. Ale nie wiem, gdzie, czy na tym blogu czy na jakimś forum,
w komentarzu w czyimś blogu. Nie wiem, nie znam się zarobiona jestem.... ;)
W każdym razie malowaliśmy w środę farbkami bombki-dzwoneczki-bałwanki. Ciut resztką kleju
z brokatem, a we czwartek przyniosłam mój osobisty klej z brokatem i kończyliśmy.
Śmy - to za dużo powiedziane. Szkoduny malowały, ja miałam jedynie pieczę nad porządkiem
i zmianą wody na czystą, gdy się już za bardzo zabrudziła. Raz tylko może machnęłam pędzlem.
No może 2x.
Niestety nie udało mi się dotrzeć do Szkodunów z aparatem i dzisiaj zrobiłam zdjęcia telefonem.
Jakoś jako taka, raczej słaba:
Z przodu.
Po prawej bombka Cytryny, ja robiłam buźkę, bo małej się nie chciało.
Chciało jej się, żebym to ja zrobiła. ;)
Dupki. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz